:: 10 błędów finansowych Polaków – część 1.

10 błędów finansowych Polaków

Do napisania tego posta skłoniła mnie dyskusja na jednym z blogów finansowych. Jeden z komentujących przekonywał innych, że strach przed kartami kredytowymi jest przereklamowany, że warto mieć kartę kredytową, że to bezpłatny kredyt, że kiedy on miał problemy finansowe(!) za pomocą pieniędzy z karty z nich wyszedł…

Pomyślałem, że pewne rzeczy się nie zmieniają a niektórzy nie uwierzą, że mogą sobie zrobić krzywdę, dopóki nie wsadzą palca w płomień.

Oto moja subiektywna lista 10 błędów finansowych, które Polacy robili najczęściej w roku 2009, będą robili w roku 2010 i z pewnością w kolejnych latach.

  • Kumulowanie zadłużenia na kartach kredytowych.

Karta kredytowa wbrew opinii wielu ludzi NIE jest bezpłatnym kredytem. Opiera się na Twojej naturalnej tendencji do impulsowych zakupów czy „nagradzania” się za niepowodzenia.

Karta jest za to doskonałym narzędziem zarobku dla banku. W jednym z wcześniejszych wpisów pokazywałem, że nierzadko przy odpowiednim ustawieniu, karty kredytowej nie sposób spłacić minimalną wymaganą przez bank wielkością spłaty.

Dług na kartach kredytowych ma również paskudną skłonność do błyskawicznej kumulacji. Znam osoby, które świetnie zarabiając wykorzystują całkowicie limit na jednej karcie…a następnie przenoszą się do innego banku, żeby móc korzystać z dobrodziejstw kolejnej srebrnej, złotej, platynowej czy czarnej karty. Prestiż przede wszystkim. A stare karty?

„Kiedyś bez problemu się je spłaci. Mając takie zarobki nie powinno być z tym problemu…” A pętla złego długu niezauważalnie się zaciska…

Z doświadczenia też wiem, że osoby, które uważają kartę kredytową za doskonałe źródło bezpłatnej gotówki mają też wyjątkowo niską skłonność do oszczędzania czy inwestowania tych „bezpłatnych” pieniędzy.  Jednak Nie osoby te nie zauważają, że opłaty za kartę i odsetki od wykorzystanych pieniędzy systematycznie zmniejszają ich możliwości inwestycyjne.

  • Brak odpowiednio wczesnego inwestowania.

Czy często karmisz się wymówkami aby nie inwestować? Może uważasz, że jesteś za młody/ za stary, nie masz do tego głowy, to zbyt trudne, nikt w Twojej rodzinie tego nigdy nie robił, możesz ponieść stratę, nie masz czasu, masz ważniejsze rzeczy do roboty, nie masz odpowiedniej wiedzy? Przykłady można mnożyć.

Te wymówki to bardzo często wynik braku rozpoczynania przygody z inwestycjami w odpowiednio młodym wieku.  Kiedy masz większą skłonność do ryzyka, więcej wolnych środków, więcej wolnego czasu, więcej chęci? Kiedy jesteś młodym singlem mieszkającym z rodzicami czy też mając własną rodzinę, dzieci i wieloletnie kredyty na samochód i mieszkanie do spłaty?

W swojej książce „Inwestuj we własny etat” pokazuję, że najważniejszym zasobem, który masz jest Twój czas. Im masz go więcej tym łatwiej możesz nauczyć się inwestowania. W dłuższym okresie czasu możesz łatwiej pomnożyć swój majątek. Nawet straty, które możesz ponieść są mniej dotkliwe, ponieważ zaczynając naukę inwestowania obracasz mniejszymi kwotami i nadal masz czas aby je odrobić.

Wbrew temu co się powszechnie sądzi, pieniądze są najważniejsze dla ludzi, którzy ich notorycznie nie mają.

  • Zbyt konserwatywne inwestowanie.

Najbardziej popularną „inwestycją” Polaków nadal są lokaty bankowe. Pewne, bezpieczne, łatwe do zrozumienia dzięki intensywnym reklamom banków, dają Ci „w razie czego” szybki dostęp do własnych pieniędzy…Same zalety.

Niestety większość Polaków nie rozumie, że lokaty bankowe służą do oszczędzania czyli ochrony majątku przed inflacją a odsetki nie są w żadnym wypadku ich „zarobkiem”, który można wydać.  Co nie znaczy, że nie zapłacą od nich „Podatku Belki”.

Niestety w większości Polacy nie oszczędzają. Nie posiadają więc „finansowej poduszki bezpieczeństwa”, która pozwala inwestować w dłuższym niż miesiąc terminie. Polacy nie rozumieją zależności między zyskiem a ryzykiem, w związku z tym szukają inwestycji która obiecuje im maksymalny zysk bez ryzyka. Stąd też tak duża popularność produktów strukturyzowanych. Jednak pierwsze wyniki inwestycji w „struktury”, potwierdzają powiedzenie inwestorów amerykańskich – „Nie istnieje coś takiego jak bezpłatny obiad”. Ktoś musi za niego zapłacić. Przeważnie jesteś to Ty.

W kolejnej części „10 błędów…” rozwinę między innymi temat nierealistycznych oczekiwań inwestycyjnych Polaków.

12 thoughts on “:: 10 błędów finansowych Polaków – część 1.

  1. Sławek Śniegocki Post authorReply

    @Marcin,
    Uważam, że nie ma czegoś takiego jak “rozważne” korzystanie z karty kredytowej. Kartę kredytową możesz zwrócić zanim nie będzie Cię stać na spłatę całości zadłużenia i możesz uruchomić na przykład kartę debetową.

  2. Włodzimierz Reply

    Karta Kredytowa.
    według niektórych zawodowych finansistów to jest plaga XXI wieku. z nimi trzeba bardzo uważać.
    Z mojego doświadzczenia mogę powiedzieć, to jest zło dla człowieka.
    Bank mi zaporoponował kartę, jako studentowi. miałem stały dochód w wysokości 600 złotych. jesli ja korzystam i w ciągu kilkudziesięciu dni (przed terminem) spłacam – odsetki nie są naliczane.
    Ale wszystko było piękne do momentu, jak mój dóchód się “zachwiał” i nie mogłem spłacić całej karty i wtedy poleciało… płaciłem minimalną kwotę do zapłaty a mój dług praktycznie był taki samy. Nie mogłem zrozumieć dlaczego nie maleje. Dowiedziałem, że to jest oprocentowanie około 21%…
    Jak by ni było pieniądze na karcie kredytowej to pieniądze banku.
    i na nas bardzo zarabiają.
    Pozdrawiam Włozimierz

  3. Pingback: Karnawał Blogów Finansowych #3 | Fikonomia.pl

  4. Piotr J. Synowiec Reply

    Wiem z własnego doświadczenia, że nauka inwestowania (na prawdziwym rynku) gry na giełdzie może nauczyć nas wiele, na różnych płaszczyznach.

    W końcu nie tylko na giełdzie liczy się rozsądne zarządzanie portfelem, ryzykiem, czy przemyślana analiza! 🙂

    • Sławek Śniegocki Post author

      @Piotr,
      o tak. Myślę, że uczymy się głownie czegoś o sobie. O własnych emocjach, jak reagujemy na szum informacyjny, jak działamy pod wpływem strachu, jak oszukujemy sami siebie, jak wpływa na nas niepewność, jak bardzo jesteśmy pazerni. Dla mnie najbardziej wymagającym nauczycielem był zdecydowanie Forex.

    • Arek

      Nauka inwestowania… na własnych błędach to podstawa, a samo inwestowanie, to świetny sposób, aby pomnażać kapitał. Jest to bardzo atrakcyjne, ale… to tylko teoria. Sama wiedza nie wystarczy – doświadczenie jest najważniejsze, które nabywa się latami, a nie po roku poruszaniu się na giełdzie.
      Poza tym NIGDY nie nauczymy się inwestować, jeżeli zaczniemy od fx. Jest to kuriozalne, gdy ktoś swoją “przygodę” z rynkiem zaczyna od demo na fx. Całkowity inny rynek, inna dynamika i oczywiście nic nie ma wspólnego z inwestowaniem, tylko ze spekulacją.
      Inwestowanie nauczy tego, co chce się nauczyć i nie obraża się na rynek. Większość indywidualnych “inwestorów” przez lata się niczego nie nauczyła, ani zarządzania kapitałem, ani działania pod wpływem stresu i emocji (bardziej niedziałania). I nie ma tu znacznie, że potrafią dobrze analizować rynek, co jest niekiedy sprawą drugorzędną. Liczy się nie moment wejścia na rynek, ale wyjście z niego (z jak najmniejszą, akceptowalną stratą lub zyskiem).
      Jeżeli osoba nie jest wstanie uczyć się podstawowych zachowań na giełdzie, to nie powinna tego robić. Pozostają lokaty bankowe lub obligacje, Powierzenie komuś innemu zarządzania naszymi pieniędzmi, to niestety konieczność ich opłacania – płacenie im za generowane zyski i straty.
      Niemniej jednak konieczne jest oszczędzanie, a nie tylko wydawanie pieniędzy i życie na kredyt.

  5. Richmond Reply

    Karta kredytowa jest bezplatnym kredytem w okresie bezodsetkowym lub w okresie promocji 0% jesli bank takowa oferuje. Mozna ja wykorzystac na wlasne potrzeby, tylko trzeba to umiec. Jak ktos ma problemy z panowaniem nad wydatkami, to nie jest to produkt dla niego.

    • Sławek Śniegocki Post author

      @Richmond,
      Parafrazujac Andrzeja Sapkowskiego: “Kobra to taka jaszczurka bez nozek z takimi slicznymi okularkami na glowce…” Ja tez mozna wykorzystac na wlasne potrzeby, tylko trzeba to umiec.(:))
      Dzieki wpisowi na blogu Pawla Katy wszedlem w zeszlym tygodniu na strone Dave Ramsey’a. I wiesz co? Dave nie pozwala placic swoim klientom za kursy karta kredytowa, bo uwaza to za wyjatkowo zly nawyk. “Walk your talk” To sie chyba tak po angielsku nazywa?
      Ja uwazam, ze karta kredytowa to produkt przede wszystkim dobry dla banku a nie dla ludzi, wiec od poczatku tego roku nie mam juz zadnej karty kredytowej.

  6. Arek Reply

    Na pewno także brak perspektywy czasowej. Polak woli pracować i codziennie dostawać do ręki 100zł niż trochę się poświęcić i wykonać pracę która dopiero za rok po dniu jej wykonania przyniesie mu 500zł.

    • Sławek Śniegocki Post author

      @Arek,
      100 złotych do ręki brzmi całkiem nieźle. (;))
      A poważnie, to ja wolałbym 100 złotych do ręki codziennie i 500 złotych po roku.

  7. Wojciech P. P. Zieliński Reply

    Z inwestowaniem rożnie bywa. Większość ludzi się na tym nie zna i trudno się im dziwić, że są w tej kwestii “konserwatywni”. Sam przez jakiś czas inwestowałem, ale moje zarobki nie były wystarczająco wysokie, by myśleć o tym na poważnie. Za dużo czasu musiałem poświęcać na śledzenie informacji.

    “najważniejszym zasobem, który masz jest Twój czas” – z tym się jak najbardziej zgadzam. Myślę jednak, że lepiej zainwestować swój czas w coś innego, jeżeli człowiek nie ma głowy do giełdy. Jest naprawdę wiele sposobów na zarobienie pieniędzy i każdy znajdzie coś dla siebie. Niekoniecznie musi to być giełda. Tym bardziej, że często owe inne sposoby są znacznie bezpieczniejsze.

    • Sławek Śniegocki Post author

      @Wojciech,
      Trudno nabyć doświadczenie inwestując jedynie na “na sucho”. Tak samo trudno jest nauczyć się jazdy na rowerze na teoretycznym szkoleniu. Po prostu kiedyś trzeba zaryzykować kupno roweru i poobijać kolana. Oczywiście zgadzam się z Tobą, że warto inwestowanie zacząć od inwestycji własnego czasu we własny rozwój a nie od razu od Forexu. Nabywanie doświadczenia wymaga przede wszystkim czasu. Będę pisał w jednym z kolejnych wpisów o tym, że początkujący inwestorzy mają nierealistyczne oczekiwania inwestycyjne i nie dają sobie czasu na popełnianie błędów (czytaj na nabywanie doświadczenia). Zamiast tego “obrażają się” na rynek a sami idą odrabiać straty gdzie indziej.

Dodaj komentarz